Mój komputer ostatnio płata mi figle. Raz działa a raz nie.
Nie chce krakać, ale coś czuje, że niedługo będziemy musieli się rozstać, czego
bardzo nie chce. Wracając już do tematu. Dziś kolejny produkt Pantene tym razem
maska.
Pantene uwolnił siłę
natury łącząc kompleks uzyskany z rośliny Cassia z najlepszą technologią
Pantene Pro-V. Cassia jest od dawna znana w tradycyjnej medycynie chińskiej i
indyjskiej z wielu właściwości leczniczych i oczyszczających organizm. Naukowcy
Pantene ulepszyli formułę ekstraktu z Cassi, aby uzyskać preparat do włosów o
zwiększonych zaletach pielęgnacyjnych.
Kompleks Cassia prowadzi do lepszego
odżywiania poprzez osadzanie się na włosach i wspomaganie osadzania innych
składników aktywnych.
Kolekcja Nature Fusion
wydobywa z włosów ich naturalny blask, wzmacnia je i sprawia, że włosy stają
się gładkie, miękkie, łatwiej się układają i są lepiej chronione przed
zniszczeniem spowodowanym czesaniem.
Maska zamknięta w plastikowym pudełeczku. Dosyć zgrabne i
przyjemne dla oka. Jeśli chodzi o zawartość to po odkręceniu pojemnika widzimy
białą konsystencję. Ani ona rzadka ani bardzo gęsta powiedziałabym, że bardziej
po między. Łatwo i szybko się rozprowadza, przy czym ładnie pachnie. Producent
zaleca pozostawienie na włosach 2 minuty, co dla mnie wydało się troszkę za
mało. Nie powiem parę razy trzymałam ją na głowie 2 minuty, ale było to wtedy,
gdy nie miałam czasu na trzymanie jej ok. 30min czy godziny na głowie.
Efekt? Miękkie, lśniące włosy. Bardzo łatwo się rozczesują i
pachną. Rzeczywiście stan moich końcówek troszkę się poprawił. Staram się ją
nakładać tak mniej więcej od połowy włosów. Dlaczego? Ponieważ zauważyłam, że
po nałożeniu na całą głowę i po intensywnym spłukiwaniu włosy niestety są
bardzo obciążone i wyglądają jakby w ogóle myte nie były. Więc z opcji nakładania
na całą głowę zrezygnowałam. Staram się stosować raz dwa razy w tyg. w
zależności od stanu moich włosów. Czy kupiłabym ją jeszcze? Niewykluczone :)



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Komentarz