Wreszcie i u mnie jakieś zużycia :).
Na pierwszy ogień idą dwa szampony jeden mój drugi TŻ-ta.
Albo mam jakiegoś pecha albo moje włosy są specyficzne.
Pamiętacie jak pisałam o szamponie z BingoSpa? No właśnie. Kupiłam, więc PANTENE PRO-V Do włosów normalnych- gęste i mocne. Gdzie one gęste i mocna się
pytam?
Co mówi producent:
Linia Intensywna
Regeneracja: nawilżenie i ochrona włosów suchych i zniszczonych. Zaawansowana
formuła Pantene Pro-V: bogata w substancje regenerujące kolekcja z cząsteczkami
mikro-odżywczymi pomaga głęboko nawilżyć włosy, nadając im zdrowy wygląd i naturalny
blask. Chroni włosy przed uszkodzeniami spowodowanymi stylizacją.
Hmm… Dobra zacznę od opakowania. Ładne, zgrabne, ale przede
wszystkim stabilne. Nie mam do niego żadnych zastrzeżeń.
Konsystencja nie za gęsta.
Zapach chyba typowy dla linii Pantene. Przyjemny, utrzymuję
się za włosach przez pewien czas.
Dobrze się pieni nawet niewielka jego ilość wystarczy. Nie
musimy wylać pół butelki, aby wytworzyła się piana. Wg mnie jest mega wydajny!
Stosowałam go codziennie i naprawę miałam go dłuugooo!!! Niestety mam mieszane
odczucie, co do samego szamponu. Znów problem z plątaniem włosów użycia odżywki jest
niezbędne ( nie zawsze ją stosowałam). Jak zaobserwowałam nie nadaje się on do
stosowania codziennie, co ja czyniłam. Co prawda włosy są po nim miękkie, ale to
chyba jedyna rzecz, którą daje nam jego stosowanie. Niestety zapewnienia
producenta, co do regeneracji możemy potraktować z przymrużeniem oka niestety. Czemu
nie codziennie? Przetłuszcza włosy po pierwsze, po drugie u nasady są strasznie
oklapnięte nawet suszenie na szczotkę nie pomaga. I co jeszcze mnie
rozczarowało? miałam wrażenie, że moje włosy jakby były pokryte woskiem- nie
wiem nawet jak to dokładnie określić. Przyznam że w przyszłości raczej się już
na niego nie skuszę.
TŻ przez pewien czas miał problemy z wypadaniem włosów.
Przed tym jeszcze zanim jego specyfik zaczął być popularny w reklamach
zdecydował się na zakup DX2.
Od producenta:
Szampon DX2 wspomaga
odbudowę uszkodzonych cebulek, dzięki czemu wyrastają z nich mocne i zdrowe
włosy. Szampon DX2 to skuteczne rozwiązanie dla każdego mężczyzny z nadmiernym
wypadaniem włosów.
TŻ stosował go niecałe 2 miesiące. Powiem Wam, że szkoda kasy
na to cudo. Efektów brak opócz tych negatywnych oczywiście. Co najlepsze oboje
zauważyliśmy, że wręcz włosy stały się słabsze. Mój TŻ nie ma jakiś długich
włosów a jednak jako jedyny szampon jaki stosował plątał mu włosy. Do tego były
okropnie szorstkie. Nie polecamy. Tyle w temacie.
Isana zmywacz do paznokci.
Używam od około 2 lat. Zawsze do niego wracam. Jeden z moich
ulubieńców. Pewnie też doskonale znacie, więc nie będę się długo rozwodzić.
POLECAM :).
Intima- Konwaliowa Ziaja
Lubię ją. Ma piękny zapach. I co najważniejsze mnie nie
podrażnia- nic nie szczypie, nie piecze. Wydaje mi się, że to najważniejsze. Co
mnie trochę denerwowało to konsystencja zbyt rzadka i brak pompki. Ostatnio
skusiłam się również na intime ale tą w białej butelce z pompką. Póki co
również jestem zadowolona :).
La Roche- Posay Effaclar żel do mycia twarzy.
Uwielbiam, kocham. Cudowny zapach, fajnie się pieni i przede
wszystkim oczyszcza. Niestety moja cera jest mieszana z miejscami przesuszającymi
się. Genialnie odświeża przy czym nie wysusza miejsc już wysuszonych. Jest
bardzo delikatny. Więc jeśli macie problemy z nadwrażliwością a jednocześnie z
cerą tłustą czy mieszaną będzie idealny. W prawdzie ostatnio go zdradziłam z
Olay (piling i żel w jednym do mycia twarzy), o którym niebawem, jednak to nie
to :).
Oriflame krem do rąk Liselotte Watkins
Zakochałam się w nim a właściwie w jego zapachu. Dla mnie
bomba. Co do samego kremu. Konsystencja dość rzadka, łatwo się rozprowadza
szybko wchłania. Nawilża chociaż znam kremy, które sobie lepiej z tym radzą ale
nie jest źle :).
Jak macie okazje wypróbujcie :).
Oriflame Essentials krem na noc.
Stosowałam go tylko na noc tak jak jest w zaleceniu. Jest
dość gęsty i ciężki. Idealny na noc. Chociaż czasami budząc się rano moja skóra
była aż za tłusta wiec z jego nakładaniem ostrożnie. Nawilża, chociaż z mocnymi przesuszeniami
nie radzi sobie najlepiej. Zapach mi się podobał wprawdzie jakby był mniej
intensywny nie było by źle. Ogólnie polecam.
Mazidła do ciała. Ziaja
Oliwkowe masło do ciała.
Na początku nie mogłam go stosować przyznam się szczerze.
Dlaczego? Zapach. Oj nie polubiliśmy się na początku. Pierwsze wrażenie o jak
on śmierdzi. Dosłownie. Jednak z braku laku sięgnęłam po niego, kiedy zabrakło
mi balsamu. I można powiedzieć że zaczęliśmy się oboje tolerować. Nie było
łatwo jednak jakoś się przekonałam. Gęsta konsystencja mimo to nawet dobrze się
rozprowadza, wchłania się troszkę wolniej. Jeżeli lubicie takie specyficzne zapachy
polecam, jeśli nie zastanówcie się :D. Czy do niego wrócę? Nie mam pojęcia. Może
kiedyś pokocham takie zapachy :).
Zobaczymy.
Rebuild ujędrniające masło do ciała.
Zapach. Miętowy chyba tak można go określić. Gęsty, biały
dosyć wydajny. Czy ujędrnia? Tu bym nie szła aż tak daleko jednak po
posmarowaniu czuje się chłód i napięcie. Mimo wszystko mam mieszane uczucia.
Efektów nie zauważyłam.
Eveline- aktywne serum przeciw rozstępom.
Podobnie jak Ziaja zapach miętowo-świeży. Gęsty, biały. Żeby
go dobrze rozsmarować trzeba naprawdę się starać. Ale przecież o to chodzi aby
masować :D. Miałam uczucie napięcia i chłodu. Nawilża przy okazji. Fajny na
lato :).
Ale super efektów również nie zauważyłam.
To tyle odnośnie moich wypocin :). Mam nadzieję, że Was nie zanudziłam:).
Do jutra :)!!!






Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Komentarz