środa, 20 marca 2013

Denko Luty-Marzec



Wreszcie i u mnie jakieś zużycia :).

Na pierwszy ogień idą dwa szampony jeden mój drugi TŻ-ta.  

Albo mam jakiegoś pecha albo moje włosy są specyficzne. Pamiętacie jak pisałam o szamponie z BingoSpa? No właśnie. Kupiłam, więc PANTENE PRO-V Do włosów normalnych- gęste i mocne. Gdzie one gęste i mocna się pytam?

Co mówi producent:

Linia Intensywna Regeneracja: nawilżenie i ochrona włosów suchych i zniszczonych. Zaawansowana formuła Pantene Pro-V: bogata w substancje regenerujące kolekcja z cząsteczkami mikro-odżywczymi pomaga głęboko nawilżyć włosy, nadając im zdrowy wygląd i naturalny blask. Chroni włosy przed uszkodzeniami spowodowanymi stylizacją.


Hmm… Dobra zacznę od opakowania. Ładne, zgrabne, ale przede wszystkim stabilne. Nie mam do niego żadnych zastrzeżeń.  

Konsystencja nie za gęsta.

Zapach chyba typowy dla linii Pantene. Przyjemny, utrzymuję się za włosach przez pewien czas.
Dobrze się pieni nawet niewielka jego ilość wystarczy. Nie musimy wylać pół butelki, aby wytworzyła się piana. Wg mnie jest mega wydajny! Stosowałam go codziennie i naprawę miałam go dłuugooo!!! Niestety mam mieszane odczucie, co do samego szamponu. Znów problem z plątaniem włosów użycia odżywki jest niezbędne ( nie zawsze ją stosowałam). Jak zaobserwowałam nie nadaje się on do stosowania codziennie, co ja czyniłam. Co prawda włosy są po nim miękkie, ale to chyba jedyna rzecz, którą daje nam jego stosowanie. Niestety zapewnienia producenta, co do regeneracji możemy potraktować z przymrużeniem oka niestety. Czemu nie codziennie? Przetłuszcza włosy po pierwsze, po drugie u nasady są strasznie oklapnięte nawet suszenie na szczotkę nie pomaga. I co jeszcze mnie rozczarowało? miałam wrażenie, że moje włosy jakby były pokryte woskiem- nie wiem nawet jak to dokładnie określić. Przyznam że w przyszłości raczej się już na niego nie skuszę.


TŻ przez pewien czas miał problemy z wypadaniem włosów. Przed tym jeszcze zanim jego specyfik zaczął być popularny w reklamach zdecydował się na zakup DX2.

Od producenta:

Szampon DX2 wspomaga odbudowę uszkodzonych cebulek, dzięki czemu wyrastają z nich mocne i zdrowe włosy. Szampon DX2 to skuteczne rozwiązanie dla każdego mężczyzny z nadmiernym wypadaniem włosów.

TŻ stosował go niecałe 2 miesiące. Powiem Wam, że szkoda kasy na to cudo. Efektów brak opócz tych negatywnych oczywiście. Co najlepsze oboje zauważyliśmy, że wręcz włosy stały się słabsze. Mój TŻ nie ma jakiś długich włosów a jednak jako jedyny szampon jaki stosował plątał mu włosy. Do tego były okropnie szorstkie. Nie polecamy. Tyle w temacie. 


Isana zmywacz do paznokci.

Używam od około 2 lat. Zawsze do niego wracam. Jeden z moich ulubieńców. Pewnie też doskonale znacie, więc nie będę się długo rozwodzić. POLECAM :).


 
Intima- Konwaliowa Ziaja

Lubię ją. Ma piękny zapach. I co najważniejsze mnie nie podrażnia- nic nie szczypie, nie piecze. Wydaje mi się, że to najważniejsze. Co mnie trochę denerwowało to konsystencja zbyt rzadka i brak pompki. Ostatnio skusiłam się również na intime ale tą w białej butelce z pompką. Póki co również jestem zadowolona :). 

La Roche- Posay Effaclar żel do mycia twarzy.

Uwielbiam, kocham. Cudowny zapach, fajnie się pieni i przede wszystkim oczyszcza. Niestety moja cera jest mieszana z miejscami przesuszającymi się. Genialnie odświeża przy czym nie wysusza miejsc już wysuszonych. Jest bardzo delikatny. Więc jeśli macie problemy z nadwrażliwością a jednocześnie z cerą tłustą czy mieszaną będzie idealny. W prawdzie ostatnio go zdradziłam z Olay (piling i żel w jednym do mycia twarzy), o którym niebawem, jednak to nie to :).






Oriflame krem do rąk Liselotte Watkins

Zakochałam się w nim a właściwie w jego zapachu. Dla mnie bomba. Co do samego kremu. Konsystencja dość rzadka, łatwo się rozprowadza szybko wchłania. Nawilża chociaż znam kremy, które sobie lepiej z tym radzą ale nie jest źle :). Jak macie okazje wypróbujcie :).

Oriflame Essentials krem na noc.

Stosowałam go tylko na noc tak jak jest w zaleceniu. Jest dość gęsty i ciężki. Idealny na noc. Chociaż czasami budząc się rano moja skóra była aż za tłusta wiec z jego nakładaniem ostrożnie. Nawilża, chociaż z mocnymi przesuszeniami nie radzi sobie najlepiej. Zapach mi się podobał wprawdzie jakby był mniej intensywny nie było by źle. Ogólnie polecam. 




Mazidła do ciała. Ziaja

Oliwkowe masło do ciała.

Na początku nie mogłam go stosować przyznam się szczerze. Dlaczego? Zapach. Oj nie polubiliśmy się na początku. Pierwsze wrażenie o jak on śmierdzi. Dosłownie. Jednak z braku laku sięgnęłam po niego, kiedy zabrakło mi balsamu. I można powiedzieć że zaczęliśmy się oboje tolerować. Nie było łatwo jednak jakoś się przekonałam. Gęsta konsystencja mimo to nawet dobrze się rozprowadza, wchłania się troszkę wolniej. Jeżeli lubicie takie specyficzne zapachy polecam, jeśli nie zastanówcie się :D. Czy do niego wrócę? Nie mam pojęcia. Może kiedyś pokocham takie zapachy :). Zobaczymy.

Rebuild ujędrniające masło do ciała.

Zapach. Miętowy chyba tak można go określić. Gęsty, biały dosyć wydajny. Czy ujędrnia? Tu bym nie szła aż tak daleko jednak po posmarowaniu czuje się chłód i napięcie. Mimo wszystko mam mieszane uczucia. Efektów nie zauważyłam.



Eveline- aktywne serum przeciw rozstępom.

Podobnie jak Ziaja zapach miętowo-świeży. Gęsty, biały. Żeby go dobrze rozsmarować trzeba naprawdę się starać. Ale przecież o to chodzi aby masować :D. Miałam uczucie napięcia i chłodu. Nawilża przy okazji. Fajny na lato :). Ale super efektów również nie zauważyłam.






To tyle odnośnie moich wypocin :). Mam nadzieję, że Was nie zanudziłam:).

Do jutra :)!!!



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Komentarz